Nie jesteś zalogowany na forum.
Strony: Poprzednia 1 2 3 Następna


Patrzę na dziewczynę chwilę dłużej przez co jej poliki różowieją.
- Wyglądasz... - waham się przez chwilę -... Ładnie. - Mówię w końcu, a jeden kącik moich warg drga.
- Łazienka jest na końcu korytarza, jak coś - mówię, chcąc zmienić temat.

Offline


- Okej. - mówię. - Twój ojciec jest gdzieś na tym statku? - pytam na wszelki wypadek.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


- Niestety - wzdycham. - Śpi. - mówię i zdejmuje koszulkę. Wolę nie ryzykować na wszelki wypadek. Widzę pytający wzrok dziewczyny. No tak. Siniaki i blizny. Nie jest to najprzyjemniejszy widok. - Możesz być spokojna. Jak wspominałem rzadko tu przychodzi. - Zakładam czysty T-shirt.

Offline


- Na całe szczęście. - mówię cicho do siebie. - Często cię bił? - nie jestem pewna czy zadałam odpowiednie pytanie.
Robi mi się z tego powodu trochę głupio.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


- Nie było źle. - Lekko się Krzywię. Kłamiesz Kaspar, kłamiesz.
- A teraz pora spać. - mówię i podchodzę do dziewczyny. Nakrywam ją kołdrą, która o dziwo jest cała i przez chwilę patrzę w oczy dziewczyny.
- Śpij dobrze, Grace - szepcze. Podchodzę jeszcze do drzwi i zamykam je. Lepiej się zabezpieczyć. Później układam się na podłodze i nakrywam kocem.

Offline


- Dobranoc. - mówię i zamykam oczy.
Teraz muszę opracować plan co dalej... Muszę postarać się szybko stąd zniknąć.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


Pokakuję głową. Coś mi się wydaje, że ta noc nie będzie dobra.

Offline


ŚRODEK NOCY
Spałem. Tak, spałem, ale mam przeczucie, że ten gnojek wrócił do domu. Już ja mu dam nauczkę. Wstaję, nie budząc żony i kieruję się do pokoju Kaspara. Światło jest zgaszone, nie widać go przez szpary drzwi. Pociągam za klamkę. Zamknięte. Wiedziałem. Pukam kilka razy i czekam na odpowiedź. Ciekawe co zrobi. Nie ma gdzie uciec.
Offline


Budzę się. Która godzina? Wyglądam przez okno. Jest jeszcze ciemno. Kto w takim razie puka o takiej godzinie. Kaspar ma klucze, ale jeżeli by je zgubił? A co jeśli to jego ojciec. Nie odzywam się. Wstrzymuję na chwilę oddech.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


- Kaspar. Wiem, że tam jesteś. - mówię dosyć głośno, lecz nie krzyczę. Nie chcę obudzić mojej żony. Ona o niczym nie wie.
Offline


Cholera. To on. Muszę się gdzieś schować. Pierwsze co mi przychodzi na myśl to szafa. Ale to zbyt oczywiste. Drugie to schowanie się pod łóżkiem. Ale to też zbyt proste... Ostatecznie wchodzę pod nie i chwytam się za metalowe poręcze, tak, że nie widać mnie od dołu.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


Budzę się. Słyszę jakiś hałas. Gerard. Kurwa. Patrzę szybko na łóżko. Nie ma jej. Cholera.
- Grace? - pytam szeptem i łapię się za głowę. Nie mógł jej zabrać. Obudziłbym się

Offline


Spoglądam na Kaspara.
- Tutaj jestem. - mówię cicho i wychylam delikatnie głowę.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


Wzdycham z ulgą.
- Zostań tam. - mówię i podchodzę do drzwi. Przekręcam zamek i delikatnie je uchylam.
- Czego chcesz? Nie widzisz, że śpię? - warczę

Offline


- Jutro widzę 10 tysięcy. - mówię sucho i go uderzam. Niech wie, kto rządzi w tym domu. Nigdy więcej nie uderzy swojego kochanego ojca.
Offline


Nie... Boję się, że jeśli wyjdę zacznie go bić jeszcze bardziej, ale jak tu zostanę... Nie wiem co robić. Póki co, trzymam się metalowych barierek i czekam aż to wszystko przeminie.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


Zaciskam mocniej dłoń na klamce.
- Coś jeszcze? - syczę

Offline


Uśmiecham się chytrze i odchodzę. Wie, że ze mną nie wygra. Ani teraz ani nigdy.
Offline


Trzaskam drzwiami i osuwam się na ziemię.
- Już poszedł. - szepczę do dziewczyny.

Offline


Kiwam głową.
- Słyszałam co ci zrobił. - odgarniam włosy z twarzy. - Może powiedz o tym swojej matce? - unoszę brew.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


- To nic nie da - mówię sucho. - Obawiałem się tego, ale... będę musiał się wynieść. Z resztą słyszałaś. 10 tysięcy. Na jutro. Skąd ja kurwa wezmę taką sumę na jutro? Prędzej mnie kurwa zabije. - mówię bezsilnie. Pierwszy raz w życiu jestem bezsilny. Kurwa. Nienawidzę tego uczucia.

Offline


Wzdycham.
- Gdzie chcesz się wynieść? - pytam. - Może spróbuj mu pokazać, że to też twój dom. Coś zrobić. Pokaż mu, że potrafisz być silniejszy niż on.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


- By mnie zabił? Nie wiem jak inni, ale ja mam ochotę jeszcze trochę pożyć. - mówię prychając. - Choć niedługo pewnie zdarzy się taki moment, przy którym uderzy za mocno. - dodaję z nutką rozbawienia. To wszystko jest takie zabawne. Moja rodzina, mój ojciec, moje życie. Jak jakaś cholerna gra. Gdzie stawką jest moje życie.

Offline


- W takim razie, kiedy chcesz się stąd wynieść? - pytam. - Jutro mam zamiar iść na Czarny Rynek. Tam jest mnóstwo ludzi, którzy mogą ci podać różne potrzebne rzeczy jeśli masz znajomości.
Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. - Harry Potter
Offline


- Tak, mam. Wiem do kogo pójdę. - mówię. Autumn. Muszę znaleźć tę dziewczynę. Jest mi coś winna po tym "ataku". - Już nie przyjdzie. - szepczę Przynajmniej mam taką nadzieję.

Offline
Strony: Poprzednia 1 2 3 Następna